Dziecko w mięsnym

Powiedzmy to sobie szczerze: nie wszyscy ludzie są wegetarianami. Jak radzimy sobie w kontaktach z wszystkożernymi?
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
eenia
Posty: 222
Rejestracja: pt 24 wrz, 2004
Lokalizacja: Zawoja
Kontakt:

Dziecko w mięsnym

Post autor: eenia » wt 20 lut, 2007

Ja znów z tej samej beczki :oops:

Franek uwielbia jeździć z babcią na zakupy kiedy jesteśmy u nich w Krakowie w "gościach", jest to dla niego wielka frajda i ciągle pyta czy pojedzie z babcią... no i to jest pewien problem, mianowicie babcia robi zakupy w mięsnym ( no cóż razem z dziadkiem wege nie są) i Franek siłą rzeczy chodzi z nią do tego sklepu.
Z jednej strony nie chcę zeby chodził do mięsnego i brał udział w tych zakupach, z drugiej strony nie chcę mu zabronić tych wyjazdów na zakupy bo bardzo to lubi, no i nie wiem co zrobić. :(
A Wy co o tym myślicie?

alcia
Posty: 1749
Rejestracja: pt 28 paź, 2005
Lokalizacja: z www.bezkropkowiec.pl
Kontakt:

Post autor: alcia » wt 20 lut, 2007

No nie wiem, mi się jedno nasuwa... (skoro już pytasz ;) ); czy nie mogliby sobie znaleźć (tzn. babcia) jakiejś ciekawszej wspólnej frajdy niż zakupy? Wypadów w jakieś inne miejsce, które mogłoby się też stać takim ich wspólnym rytuałem?
Mi by się raczej nie podobały takie wypady.

Awatar użytkownika
honey
Posty: 494
Rejestracja: ndz 22 sie, 2004
Lokalizacja: ham-eryka land
Kontakt:

Post autor: honey » wt 20 lut, 2007

podejrzewam, ze dzieciak po prostu wlasnie lubi chodzic gdzies z babcia ...takie ich wspolne prywatne wyprawy....a ze babcia wali do sklepu miesnego zawsze z nim.....
pewnie mozna by znalesc inne ,bardzie interesujace miejsce dla babci i dla dzieciaka rowniez....
tylko czy babcia jest tym zainteresowana....czy tylko bierze wnuka ze soba przy okazji .. zakupow...?

Humbak
Posty: 1171
Rejestracja: śr 02 sie, 2006

Post autor: Humbak » wt 20 lut, 2007

A ostatnio w supermarkecie, gdy przechodziliśmy obok działu pt, mięso na lodzie, Natalia ostrożnie podeszła i z ogromnym namaszczeniem powiedziała 'mama podnieś mnie, chcę zobaczyć jak wygląda >mięso<'
Podniosłam, żeby zobaczyła. Oglądała chwilę z ogromnym natężeniem. Ciekawe, co się działo w jej głowie... :roll:

Nie wiem, czy można uchronić dziecko przed obrazem kupowania mięsa. Weźmy choćby te supermarkety... Z drugiej strony jednak myślę, że to zależy od wrażliwości maleństwa, czy pozwalać na obecność przy zakupie czy nie. Dla niektórych dzieci z forum z pewnością byłoby to szokujące, inne przyjęłyby ze spokojem... Jak kupno mięsa razi mamę, to chyba lepiej by dzieciątko też tego nie widziało...
...ale co ma zrobić babcia - zostawić go na zewnątrz? czy dwa razy wychodzić na zakupy? to zależy też na ile chcemy szantażować babcię, żeby nagięła się do naszych wymagań.
Zawsze można zaproponować zrobienie jej zakupów :twisted: :wink:

...jakby tak wiedzieć, co się w tych maleńkich główkach mieści, kiedy na to patrzą...
nie mówię o babci :wink:

Awatar użytkownika
Mangusta
Site Admin
Posty: 1673
Rejestracja: sob 06 kwie, 2002
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Mangusta » wt 20 lut, 2007

Z racji posiadania mięsożernych stworów odwiedzam dział mięsny lokalnego supermarketu średnio co drugi dzień. Dzieci towarzyszyły mi wielokrotnie, kiedy wspólnie jeździliśmy na zakupy. Zdecydowanie bardziej były zainteresowane półkami ze słodyczami, a mięso... cóż może być ciekawego w mięsie? Dla mnie to raczej groteskowy widok, kiedy nobliwa starsza pani rozważa zakup świńskiej nogi. Skojarzenie z horrorem klasy B nasuwa się samo :wink:

Awatar użytkownika
eenia
Posty: 222
Rejestracja: pt 24 wrz, 2004
Lokalizacja: Zawoja
Kontakt:

Post autor: eenia » wt 20 lut, 2007

No cóż, babcia raczej nie jest zainteresowana pójściem w inne miejsce z wnuczkiem, a do sklepu 3 razy w tygodniu jeździ więc stąd te zakupy. Chyba będę musiała zabronić małemu tych wypraw, oj przykro będzie :cry: i jak ja mam mu to wyjaśnić, tak żeby zrozumiał i żeby nie wyszło na to że babcia jest be bo kupuje mięso. Zła jestem na siebie, że pozwoliłam aby sprawa zrobiła się "gruba" i trudno mi teraz z tego wybrnąć.

Awatar użytkownika
Mangusta
Site Admin
Posty: 1673
Rejestracja: sob 06 kwie, 2002
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Mangusta » wt 20 lut, 2007

eenia pisze:Chyba będę musiała zabronić małemu tych wypraw

Co w ten sposób zyskasz?

magdusia
Posty: 816
Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
Lokalizacja: trojmiasto

Post autor: magdusia » śr 21 lut, 2007

Ja bym nie zabraniała.
Obrazek Nadia 11.10.2003
Strach i wiara nie mieszczą się w jednym sercu.

Awatar użytkownika
pepper
Posty: 1319
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Kells, Irlandia
Kontakt:

Post autor: pepper » śr 21 lut, 2007

Ja też bym nie zabraniał, chociaż zwróciłbym uwagę babci, że mi się to nie podoba i i że okazji do kupienia mięsa jest wiele (bez dziecka). Ale cóż w tym złego - od oglądania mięsa dziecko się nie zdemoralizuje, nie nauczy go jeść, przyzwyczai się tylko do tego, że babcia kupuje mięso podobnie jak większość ludzi.

dżo
Posty: 806
Rejestracja: wt 09 gru, 2003
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: dżo » śr 21 lut, 2007

Nie mam dzieci ale się wypowiem: podobnie jak poprzednicy nie zabraniałabym tych wypraw, zabraniajac pokażesz Frankowi, że to coś zakazanego, niedobrego i to bardziej wzbudzi jego zainteresowanie. Humbak podała przykład
Humbak pisze:w supermarkecie, gdy przechodziliśmy obok działu pt, mięso na lodzie, Natalia ostrożnie podeszła i z ogromnym namaszczeniem powiedziała 'mama podnieś mnie, chcę zobaczyć jak wygląda >mięso<'
tak jakby dla Natalki to mięso było czymś wręcz mistycznym (tak to odebrałam). Im bardziej naturalnie podchodzimy do takich rzeczy tym bardziej dzieci traktują je normalnie.

Awatar użytkownika
kasienka
Posty: 3701
Rejestracja: śr 08 wrz, 2004
Lokalizacja: Z tamtąd

Post autor: kasienka » śr 21 lut, 2007

Ja też bym nie zabraniała. Zuzia jakoś nigdy nie zwracała uwagi na mięso w sklepach, kiedyś coś tam bąknęła, ble, czy coś takiego, i tak samo jak dzieci Maćka, była zawsze o wiele bardziej zainteresowana słodyczami :mrgreen:

Powiem Wam, że rzadko bywam w mięsnym, ale czasem muszę, bo kupuje kurczaka do pracy. I to co ludzie czasem kupują...Masakra...Ja nawet nie wiedziałam, że takie części zwierząt się sprzedaje...stópki kur to wiedziałam, choć wyglądają przerażająco, ale nogi świń, głowa przekrojona na pół, albo pełna miska ogonów świńskich, szyje gęsi nie wspominając już o ozorkach :evil: Tego widoku chyba wolałabym Zuzi na razie zaoszczędzić 8O

Humbak
Posty: 1171
Rejestracja: śr 02 sie, 2006

Post autor: Humbak » śr 21 lut, 2007

dżo pisze:tak jakby dla Natalki to mięso było czymś wręcz mistycznym

:lol: dobre. Ale ja sama nie wiem, jak mam interpretować tą scenkę. Z pewnością nie jest to przykład na kontekt
dżo pisze:że to coś zakazanego, niedobrego

Nasza rodzina oprócz nas je mięso, Natalia nadal je w przedszkolu i u rodziny. Nie komentujemy, jak chce dajemy, nie zabraniamy, nie krzyczymy, nigdy nie było to zakazane. U nas w lodówce są ryby, bo Natalia poprosiła by je zrobić więc je kupiłam, choć ich ostatecznie nie zjadła i tak sobie leżą. Wie, że jak poprosi dostanie. Ostatnio za moimi plecami kuzynka przekonała ją że dzięki kurczakowi będzie miała mądrą główkę i w ten sposób Natalia u rodziny zjadła kurczaka, bo odmawiała jego jedzenia. Ponieważ w związku z tym nie zadawała pytań, nie udzielaliśmy komentarzy ani odpowiedzi.
Mówimy tylko - i to w odpowiedzi na jej pytania a nie na sztandarach - że my nie jemy mięsa i zachęcamy ją do jedzenia większej ilości warzyw, których Natalia nie lubi. Jeśli ta scena ma w sobie mistycyzm, to w jej przypadku byłoby to zaiste dziwne. Może z czasem się dowiem, o co w niej chodziło.

Niemniej jednak co do babci, zawsze można porozmawiać. Może byłaby skłonna zgodzić się unikać przynajmniej tych sklepów. Jeśli nie, nie wiem, czy warto się o to kłócić:
pepper pisze:od oglądania mięsa dziecko się nie zdemoralizuje, nie nauczy go jeść, przyzwyczai się tylko do tego, że babcia kupuje mięso podobnie jak większość ludzi.

alcia
Posty: 1749
Rejestracja: pt 28 paź, 2005
Lokalizacja: z www.bezkropkowiec.pl
Kontakt:

Post autor: alcia » śr 21 lut, 2007

Ja tam nie uważam, że trzeba chronić dziecko przed widokiem mięsa (choć widok to nie bardzo przyjemny), lepiej nie robić zniczego "tabu", co by później za bardzo nie przyciągało. Ale ja na prawdę mam jakiś wstręt do zapędzania dzieciaka do marktów/sklepów, robienia z tego jakiś super wypraw, napędzania tego, by to sprawiało jakąś szczególną radość..
Chodzę z małą czasem do marketów, bo nie mam za bardzo jak tego uniknąć, ale traktujemy to jako niezbędną konieczność - szybko załatwić i mieć z głowy. Gdyby dziadziuś wymyślił dla niej taką formę atrakcji, spytałabym w jakich godzinach można do niego zajrzeć, by był już po zakupach.

Także jeśli tu problemem jest jedynie sam fakt wizyty w mięsnym - też chyba bym sobie darowała jakąś ingerencję (choć nie było by też z mojej strony pełnej akceptacji).

Awatar użytkownika
eenia
Posty: 222
Rejestracja: pt 24 wrz, 2004
Lokalizacja: Zawoja
Kontakt:

Post autor: eenia » śr 21 lut, 2007

Po "przespaniu się" z problemem, też postanowiłam nie zabraniać. Boję się, że przez te zakupy w mięsnym Franek zacznie traktować kupowanie mięsa jako coś normalnego, a dla mnie to normalne nie jest. Nie wiem też, co babcia na takich zakupach dziecku opowiada, jak odpowiada na jego ewentualne pytania. Ale zapewne używa "słodkich" zdrobnień w rodzaju ozorek czy giczka 8O :evil:
Niestety babcia nie ma innej możliwości kupowania w tym sklepie bo jeździ na zakupy 3 razy w tygodniu i zawsze wtedy robi duże zakupy w mięsnym. A nie ma sklepu pod nosem żeby sobie drugi raz wyskoczyć.

Natomiast na pewno nie będzie przykuwały uwago F słodycze, bo po pierwsze zakupy są robione w stricte mięsnym sklepie a poza tym F i tak nie zna słodyczy :twisted:

Humbak
Posty: 1171
Rejestracja: śr 02 sie, 2006

Post autor: Humbak » śr 21 lut, 2007

eenia pisze:Nie wiem też, co babcia na takich zakupach dziecku opowiada, jak odpowiada na jego ewentualne pytania

Po doświadczeniach z moją rodziną jest to jedyna rzecz przed którą bym przestrzegała :roll:

ODPOWIEDZ