Wielkanocne świeta

Powiedzmy to sobie szczerze: nie wszyscy ludzie są wegetarianami. Jak radzimy sobie w kontaktach z wszystkożernymi?
majaja
Posty: 667
Rejestracja: czw 10 lut, 2005
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: majaja » pt 06 kwie, 2007

Z moich doświadczeń wynika, że najlepiej tylko odpowiadać na pytania unikając w wdawania się w dyskusje. Coś typu: Nie urośniesz, dzieci mieć nie będziesz mogła, odp: nie, nieprawda i koniec. :) Moja rodzinka bywała poniżej poziomu w takich przypadkach, toteż przetestowane :)
Obrazek

alcia
Posty: 1749
Rejestracja: pt 28 paź, 2005
Lokalizacja: z www.bezkropkowiec.pl
Kontakt:

Post autor: alcia » pt 06 kwie, 2007

Zgadzam się całkowicie z Tobą, majaja. U mnie warunki były identyczne. Zresztą do dziś lubią sobie pogadać. Udaję totalną ignorancję, ale w środku aż się gotuje. Tylko jakoś argumentów u nich coraz mniej... ;) (w ciążę się zajść udało, i to nie raz ;) , karmić piersią również; dziecko zdrowiutkie i świetnie się rozwijające; po 10 latach ja też wyglądam całkiem całkiem; no i mąż nadal ma siły do pracy - czego więcej chcieć ;) )

Aneta
Posty: 84
Rejestracja: pn 07 sie, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Aneta » pt 06 kwie, 2007

Humbaku zajmuje sie od 10 lat zjawiskami pananormalnymi "(tzn ezoteryka typu czakramy medytacja OBE, LD i tym podobne rzeczy). Dzieki temu zmienila sie calkowicie moja koncepcja patrzenia na swiat. Miedzy innymi dzieki temu zostalam wegetarianka. Po prostu zwiekszyla mi sie wrazliwosc. W Boga naturalnie wierze, ale troszke innego pokroju niz propanguje katolicki :D

majaju dziekuje, moz ei u mnie to przejdzie :)

alciu fajnie by bylo gdyby moi rodzice zechcieli usiasc na bezkropkowiec i popatrzec ile tu zdrowych mam i dzieci jest :)

Awatar użytkownika
Mangusta
Site Admin
Posty: 1673
Rejestracja: sob 06 kwie, 2002
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Mangusta » pt 06 kwie, 2007

Trudno powiedzieć, aby zjedzenie niezapłodnionego jajka kurzego było krzywdą dla zwierząt. Dlatego wydaje mi się, że zrobisz najrozsądniej dzieląc się z bliskimi jajkiem podczas Świąt. Inaczej sama ustawiasz się poza rodziną i nic dziwnego, że spotykają Cię niemiłe reakcje.

Ania D.
Posty: 1415
Rejestracja: śr 10 mar, 2004
Lokalizacja: stąd

Post autor: Ania D. » pt 06 kwie, 2007

Ja nie widzę w tym ustawiania się poza rodziną. Twoje słowa odbieram tak, jak słowa osoby jedzącej tradycyjnie, która mówi, by zjeść rybę na Boże Narodzenie, by być z pozostałymi. My się dzielimy poświęconym chlebiem i nie widzę konieczności, by specjalnie dla kogoś jeść jajko. W końcu nie chodzi w tym wszytkim o jedzenie. Bardzo mnie dziwią Twoje słowa, Maćku.

Awatar użytkownika
Mangusta
Site Admin
Posty: 1673
Rejestracja: sob 06 kwie, 2002
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Mangusta » pt 06 kwie, 2007

Oczywiście, że można się dzielić i poświęconym chlebem, jeżeli wszyscy uczestnicy spotkania się na to zgadzają. Jeżeli jednak wszyscy się dzielą jajkiem, a jedna osoba stoi z boku, bo uważa to za nieetyczne, to trudno mówić o jedności rodziny.

Porównanie jajek do ryb jest niesłuszne. Jajka są jedynie odpadem organicznym, czymś, co kura i tak wydala w swoim cyklu płodności i co nie wiąże się z zadawaniem jej cierpienia.

Aneta
Posty: 84
Rejestracja: pn 07 sie, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Aneta » pt 06 kwie, 2007

Mangusta pisze:Porównanie jajek do ryb jest niesłuszne. Jajka są jedynie odpadem organicznym, czymś, co kura i tak wydala w swoim cyklu płodności i co nie wiąże się z zadawaniem jej cierpienia.


Ale nie musze sie przyczyniac do warunkow w jakim przechowywane sa kury. Moje sumienie i tak nie pozwolilooby na zjedzenie jajka. Bez żadnego wyjatku, nawet rodzinnego.
Ania D. pisze:Ja nie widzę w tym ustawiania się poza rodziną.


Dokladnie , takze nie widze w tym zwiezku. Jestem z rodzina caly czas, tylko zeby mnie po prostu nie wciagali w swoje schematy. Tylkoo tyle ich prosze chyba ze to dla nich za duzo..

Izzi
Posty: 632
Rejestracja: śr 05 lip, 2006
Lokalizacja: M-ów

Post autor: Izzi » pt 06 kwie, 2007

alcia pisze:Zresztą do dziś lubią sobie pogadać. Udaję totalną ignorancję, ale w środku aż się gotuje

Racja, że najlepsza rada to przemilczeć. Choć rzeczywiście czasem to trudne :evil:


Ania D. pisze:dzielimy poświęconym chlebiem

Rok temu byłam na śniadaniu wielkanocnym u tej części rodziny, która chyba myśli, że dzięki nim zacznę w końcu "normalnie" jeść! :? Noi dzieliliśmy sie (hmm tak nowocześnie) koreczkami z poświęconych jaj, chleba i kiełbasy.. :| 8O (kiełbasa była w samym środku tego dzieła) Oczywiście sięgnęłam ale nie tknęłam! Czułam się tak, jakby było to przygotowane specjalnie poto bym jednak uszczknęła mięsa! Może jestem nadwrażliwa..

Awatar użytkownika
Mangusta
Site Admin
Posty: 1673
Rejestracja: sob 06 kwie, 2002
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Mangusta » pt 06 kwie, 2007

@ Aneta: Wobec tego nie powinnaś także jeść roślin z pól nawożonych obornikiem. Skoro korzystanie z wydzielin zwierzęcych obarcza nas odpowiedzialnością za los zwierząt, to trzeba być konsekwetnym.

Aneta
Posty: 84
Rejestracja: pn 07 sie, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Aneta » pt 06 kwie, 2007

Mangusta pisze:@ Aneta: Wobec tego nie powinnaś także jeść roślin z pól nawożonych obornikiem. Skoro korzystanie z wydzielin zwierzęcych obarcza nas odpowiedzialnością za los zwierząt, to trzeba być konsekwetnym.



niestety nie mam dostepu do ekologicznych warzyw...jak sie wyprowadze z domu bede miala napewnowlasny ogrodek.. a wtedy juz napewno nie przyczynie sie do rzadnej krzywdy zwierzat....
Izzi pisze:Czułam się tak, jakby było to przygotowane specjalnie poto bym jednak uszczknęła mięsa! Może jestem nadwrażliwa..


tez wiele razy probowali mi zrobic takie cos, ale tylko raz wpadlam jedzac galaretke. Babcia zorbila takie cudo ze w srodku mialy byc warzywa a okazalo sie co innego..ale bylo juz za pozno..

Ania D.
Posty: 1415
Rejestracja: śr 10 mar, 2004
Lokalizacja: stąd

Post autor: Ania D. » pt 06 kwie, 2007

Swoim postępowaniem (czyli niejedzeniem jajka) nie krzywdzę innych osób w rodzinie, więc nie widzę powodu, by reszta wyrażała na to zgodę lub jej nie wyrażała. Święta nie polegają na tym, by przy stole zjeśc jajko, ale na byciu razem, na przeżywaniu tego, co jest sednem tych dni (przynajmniej dla osób wierzących). Dzielenie się jedzeniem jest symbolem i nie widzę powodu, dlaczego chleb ma być mniej ważny od jajka i kiełbasy. Ja bym postawiła go na pierwszym miejscu. Dla mnie to nieetyczne wymagać, by inni postępowali tak jak ja chcę, bez liczenia się z nimi. Dlaczego mam się zgadzać na to, że są osoby terroryzujące innych (moja mama użyła kiedyś podobnych argumentów jak Ty, że nie jestem z innymi). Dlaczego ma się ugiąć ten słabszy i ten, który nie ma za sobą oparcia w pozostałych członkach rodziny? Nie należę do osób wojujących, nie patrzę też na innych, czy postępują etycznie czy nie. Kocham ich, jestem z nimi, a jajko nie ma tu nic do rzeczy, bo ja ich nie oceniam. Idąc tą drogą też kiedyś mogę wymuszać na swoich bliskich, by jedli dokładnie to, co ja. To nie jest miłość i bliskość, ale wymuszanie swoich warunków. A tradycja i tak jest zachowana, bo w święconym jest chleb, więc jest się czym dzielić. Jedność nie polega na tym, że jadam to samo co inni.

Nie rozwijając za bardzo tematu znoszenia jaj. W normalnym życiu kur nie ma miejsca na hodowlę w klatce (w ciasnocie, w smrodzie, z obciętym dziobem etc), nie ma stałej stymulacji świetlnej, by maksymalnie podnieść ilość uzyskiwanych jaj. Kura, która żyje na wolności nie nosi jaj w takich ilościach i nie przez cały rok, więc trudno sugerować, że to produkt naturalny, prawie jak grzyby rosnące i tak w lesie, które się zbiera.

Humbak
Posty: 1171
Rejestracja: śr 02 sie, 2006

Post autor: Humbak » pt 06 kwie, 2007

Aneta pisze:Babcia zorbila takie cudo ze w srodku mialy byc warzywa a okazalo sie co innego..ale bylo juz za pozno..

U mnie było podobnie. Kiedy pojechałam na imieniny mojej mamy, okazało się, że potrawami bez mięsa były gołąbki (zawsze robiła je z pieczarkami), więc sięgnęłam po gołąbki. Okazało się, że jak lata całe były bezmięsne, to teraz zrobiła z mięsem i nic mi nie powiedziała. Wytrąciło ją z równowagi, że tak długo i w ciąży, a dalej nie jem mięsa i przygotowała dosłownie wszystko z mięsem, nawet sałatkę...
Nie wiem, czy powinnam się wtedy wykłócać :roll: - krótko mówiąc zjadłam do końca gołąbka i nie ruszyłam niczego przez cały dzień mówiąc, że mało jem i nie jestem głodna. Wtedy dopiero mamę nosiło, ale do kłotki nie doszło. Mi burczało w brzuchu cały wieczór... mama wytrzymała do rana i rano przygotowała danie wegetariańskie :) Od tamtej pory tylko wzdycha, ale na stole zawsze jest coś co mogę zjeść. :)

Może to był i zbyt duży kompromis dla tych, dla których zjedzenie mięsa jest kategorycznie niedopuszczalne i mogę to zrozumieć. W moim przypadku jednak takie nastawienie do konfliktu nas obu pomogło nam go rozwiązać. Choć nie bez podwyższonego ciśnienia...

Awatar użytkownika
Ewa
Posty: 1014
Rejestracja: ndz 09 sty, 2005
Lokalizacja: Kiełczów/Wrocław
Kontakt:

Post autor: Ewa » pt 06 kwie, 2007

Nie no w szoku jestem. W teorii jedzenia jajek może jestem bliższa myśleniu Maćka (chociaż przy założeniu, że kupuję jajka wiejskie), ale żeby rezygnować z własnych poglądów w imię czyjegoś "widzimisie". Jeżeli rodzina tak chce być blisko w córką, to może uszanować jej decyzję i dzielić się chlebem. Bardzo mi się podoba rozwiązanie sytuacji u AniD. Przecież tak samo idąc w gości, gdzie na stole są same potrawy mięsne, można by powiedzieć, że powinniśmy coś zjeść, bo inaczej to brak szacunku do gospodyni i również stawanie obok rodziny. Analogicznie myśląc ja powinnam ochrzcić dzieci, żeby dziadkowie chcieli w ogóle znać swoje wnuki. Wszystko w imię rodziny... :evil:
ObrazekObrazek

Humbak
Posty: 1171
Rejestracja: śr 02 sie, 2006

Post autor: Humbak » pt 06 kwie, 2007

Ewa pisze:Jeżeli rodzina tak chce być blisko w córką, to może uszanować jej decyzję i dzielić się chlebem.

A tu się zgadzam. Jak mąż był weganinem, tak robiliśmy, z tym, że rodzina najpierw była zaskoczona i to mąż nie dyskutował, ale poprosił, żeby dzielić się z nim chlebkiem. U nas wyglądało to tak, że on dostawał jajko, a dawał chlebek, jajka zjadaliśmy my, ja te jego :lol: , a chlebek wszyscy :)
Ewa pisze:może jestem bliższa myśleniu Maćka (chociaż przy założeniu, że kupuję jajka wiejskie)

ale z zajęć pamiętam, że to właśnie te z gospodarstw były zapłodnione, bo i kogut i kury chodziły sobie wolno...

Awatar użytkownika
Ewa
Posty: 1014
Rejestracja: ndz 09 sty, 2005
Lokalizacja: Kiełczów/Wrocław
Kontakt:

Post autor: Ewa » pt 06 kwie, 2007

Humbak pisze:ale z zajęć pamiętam, że to właśnie te z gospodarstw były zapłodnione, bo i kogut i kury chodziły sobie wolno...

Ale chyba bardziej przeraża mnie trzymanie kur w klatkach...
ObrazekObrazek

ODPOWIEDZ