Koszmar Świąteczny...

Powiedzmy to sobie szczerze: nie wszyscy ludzie są wegetarianami. Jak radzimy sobie w kontaktach z wszystkożernymi?
bajka
Posty: 851
Rejestracja: sob 18 wrz, 2004
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Koszmar Świąteczny...

Post autor: bajka » ndz 08 kwie, 2007

Właśnie jestem po straszliwej awanturze z rodzicami, którzy sępdzają u mnie Święta. Od kilku lat sie to ciągnie, a od czasu, gdy pojawiła się Gabrysia, uderza ze zdwojoną siłą. Chodzi o wegetarianizm. Rodzice, zwłaszcza moja Mama, nie potrafią tego zaakceptować. Nie trafiają do nich żadne( naprawdę żadne) argumenty. jestem od nich niestety zależna cały czas finansowo, tym bardziej teraz, gdy się rozwodzę, a sama nie zarabiam, a nawet gdy zacznę, to niewiele. Oni kupili mi mieszkanie, dostaję od nich co miesiąc pieniądze na życie...Niestety, specyfika mojej pracy, jednoczesne posiadanie dziecka, a teraz jeszcze bycie samotna matką, nie sprzyjają uniezależnieniu się finansowemu, bo gdzie i kiedy miałabym cos dorobić. Dziś powiedzieli, że ich terroryzuję, że zaraz jadą do domu i mam zacząć sobie radzić sama, po tym, jak Gabrysia nie mogła z dziadziusiem zjeść obiadu...Wiem, może wydać Wam się to wszystko banalne i jaki w tym problem, że jestem dorosła itp., ale uwierzcie mi, że mój rozwód i rozstanie z mężem jest przy tym naprawdę niczym wielkim. Jak na razie jest to dla mnie sytuacja bez wyjścia- dopóki będę od nich zależna( to mama jest głównym prowodyrem kłotni, tata by się nie odzywał, tylo czasem Mama go podbuntuje), a niestety będę, to się to nie skończy... Boję się, że sie poddam albo sama nie wiem co. Za dużo przykrych spraw ostatnio w moim życiu...
Obrazek

frjals
Posty: 324
Rejestracja: czw 16 lut, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: frjals » ndz 08 kwie, 2007

Trzymaj sie bajko, trudne są takie sytuacje. :( Szczególnie w święta...
Rozmawiałaś na spokojnie ze swoją mamą?

Awatar użytkownika
kasienka
Posty: 3701
Rejestracja: śr 08 wrz, 2004
Lokalizacja: Z tamtąd

Post autor: kasienka » ndz 08 kwie, 2007

bajka, biedactwo...Myślę o Tobie ciepło...Nie wiem, jak to mozliwe, że do mamy nie dociera nic a nic...Przecież Gaba jest zdrowa, duża dziewczyna...Przecież im nie mówisz, że mają nie jeść mięsa...Ech,szkoda słówm :( Trzymaj się...

bajka
Posty: 851
Rejestracja: sob 18 wrz, 2004
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: bajka » ndz 08 kwie, 2007

frjals pisze:Rozmawiałaś na spokojnie ze swoją mamą?

Niestety, nie raz... :(
kasienka pisze:Nie wiem, jak to mozliwe, że do mamy nie dociera nic a nic...Przecież Gaba jest zdrowa, duża dziewczyna...

Ja tez nie wiem, jak możliwe, ale prawdziwe...
Dzięki, trzymam się jakoś, ale naprawdę czasami mam ochotę uciec gdzieś daleko...
Obrazek

Awatar użytkownika
Ewa
Posty: 1014
Rejestracja: ndz 09 sty, 2005
Lokalizacja: Kiełczów/Wrocław
Kontakt:

Post autor: Ewa » ndz 08 kwie, 2007

Bajka, czekam dziś wieczorem na Ciebie na GG. Rezerwuję sobie dla Ciebie pół nocy (połowa na spanie :wink: )
ObrazekObrazek

alcia
Posty: 1749
Rejestracja: pt 28 paź, 2005
Lokalizacja: z www.bezkropkowiec.pl
Kontakt:

Post autor: alcia » ndz 08 kwie, 2007

bajka, bardzo współczuję, tym bardziej, że jestem sobie w stanie wyobrazić Twoją sytuację (u mnie byłoby dokładnie tak samo, gdybym nie była niezależna).
:(

Ania D.
Posty: 1415
Rejestracja: śr 10 mar, 2004
Lokalizacja: stąd

Post autor: Ania D. » ndz 08 kwie, 2007

Ja też mogę tylko współczuć i przesłać ciepłe myśli. Trudna sprawa, gdy się jest zależnym finansowo.

Ane
Posty: 105
Rejestracja: wt 23 sty, 2007
Lokalizacja: znad morza

Post autor: Ane » ndz 08 kwie, 2007

bajka, trzymaj się ciepło! Może kiedy już emocje opadną uda się Wam jakoś dojść do porozumienia... Sytuacja jest rzeczywiście mało ciekawa. Trochę to dziwne, że mimo upływu czasu rodzice zamiast przyzwyczaić się do Twojego 'bęzmięsnego jadłospisu' widzą w tym problem :roll: Moim zdaniem to raczej oni stosują wobec Ciebie terror/szantaż emocjonalny.

Mimo wszystko bądź dzielna i dobrej myśli!!! Wesołych Świąt! ...mimo wszystko;)

bajka
Posty: 851
Rejestracja: sob 18 wrz, 2004
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: bajka » ndz 08 kwie, 2007

Ane pisze:Moim zdaniem to raczej oni stosują wobec Ciebie terror/szantaż emocjonalny.

Jasne, że tak. Mama jest mistrzynią w jego stosowaniu. Tata jest kochany, ale on nie ma za wielkiego prawa głosu... Ech, już jest ogólnie lepiej i spokojniej, ale niestety ta sytuacja powraca co jakiś czas jak bumerang...i to jest największy problem.
Obrazek

Ane
Posty: 105
Rejestracja: wt 23 sty, 2007
Lokalizacja: znad morza

Post autor: Ane » ndz 08 kwie, 2007

Na szczęście masz Gabrysię i wiesz, że dobrze robisz;)
...swoją drogą rodzice kochają Cię pewnie na swój sposób (w końcu jesteś ich córką) i jest szansa, że będą wyrozumialsi...

dort.ds
Posty: 287
Rejestracja: wt 13 gru, 2005
Lokalizacja: Łęczna
Kontakt:

Post autor: dort.ds » ndz 08 kwie, 2007

ja również jestem z Tobą bajko trzymaj się dzielnie - pewnie z czasem wszystko się jakoś ułoży

pozdawiam i myślę ciepło :)
Obrazek

Awatar użytkownika
honey
Posty: 494
Rejestracja: ndz 22 sie, 2004
Lokalizacja: ham-eryka land
Kontakt:

Post autor: honey » ndz 08 kwie, 2007

ja nie rozumiem tej sytuacji..? o co tu chodzi, bo nie znam sprawy personalnie...??
kobieta dobiegajaca trzydziestki z corka,w trakcie rozwodu.....
z zawodu lekarz..jak wyczytalam w profilu...
jest na utrzymaniu swoich rodzicow,ktorzy to stawiaja wobec niej pewne rzadania...w zamian za to utrzymanie...?? a ona rozpacza...
zapytam niesmialo....
moze by tak znalesc sobie prace..?? :?:
w czym jest problem.. nie rozumiem...
i podejrzewam , ze wszyscy inni rowniez ...ci ktorzy nie znaja sytaucji...??
wiec pytam o co chodzi..??
Obrazek

taniulka
Posty: 392
Rejestracja: ndz 14 sty, 2007
Lokalizacja: Poznań

Post autor: taniulka » ndz 08 kwie, 2007

Bajka tak bardzo mi przykro naprawdę. Jestem z Toba całym sercem...nie daj się.

bajka
Posty: 851
Rejestracja: sob 18 wrz, 2004
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: bajka » pn 09 kwie, 2007

Honey, juz Ci odpowiadam. W tym momencie robię specjalizację z neurologii, z wolontariatu,, bo tylko taka możliwść była- są to polskie realia i wierz mi, że wiele osób jest w takiej sytuacji. W maju zacznę wreszcie prace, za która będą mi płacić- 1100 zł i jest to naprawde super wynagrodzenie, moi znajomi zarabiają na eatcie 800, a że ja będę na posadzie z ministerstwa, to będę aż tyle zarabiała. Wielu kolegów po fachu mi zazdrości. Tylko, że oni albo maja męża/ żonę, która zarabia sopro, bądź normalne stosunki z rodzicami, którzy finansowo im pomagają. Utrzymanie mieszkania kosztuje pewnie ok. 1000 zł, do tego przedszkole, dojazdy do pracy, życie... Ok, rozumiem, że nie każdy może czaić o co chodzi...Nie mam pretensji. Polskie realia. Później, gdy zacznę dyżurować( na razie mam dziecko małe, więc chyba nie muszę, ale i tak bym chciała, tylko zastanawiające jest, co zrobię wtedy z dzieckiem)będę może dobijała 1800- max. 2000 zł.
Ach, nie powinnam się chyba tak uzewnętrzniać na forum, ale doła miałam i mam nadal...
Obrazek

neoaferatu
Posty: 622
Rejestracja: pn 08 maja, 2006
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: neoaferatu » pn 09 kwie, 2007

:neutral:
Ostatnio zmieniony wt 02 cze, 2009 przez neoaferatu, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ