Restauracja

Powiedzmy to sobie szczerze: nie wszyscy ludzie są wegetarianami. Jak radzimy sobie w kontaktach z wszystkożernymi?
Awatar użytkownika
bojster
Posty: 825
Rejestracja: wt 15 cze, 2004
Lokalizacja: Neverwhere
Kontakt:

Post autor: bojster » ndz 06 maja, 2007

Izzi pisze:
alcia pisze:"oszukane" dania moim zdaniem będą totalnym niewypałem dla zwykłych mięsożernych Polaków.

oj nie zawsze :wink: u mnie w domu moja mama gotuje takie 'oszukane' dania i bardzo często mięsożercy nawet nie zauważają różnicy hmm może i zauważają ale nie komentują ;-)


Ale co w domu przejdzie, niekoniecznie nadaje się do biznesu. Ktoś by to odkrył i restauracja zyskałaby złą sławę, co zapewne doprowadziłoby do jej zamknięcia. Dlatego trzeba zawsze otwarcie pisać co jest z czego. No, może niekoniecznie trzeba pisać, że skwarki są sojowe, ale już np, „wkładka” do bigosu będzie łatwo rozpoznawalna.
<img src="http://tickers.baby-gaga.com/p/dev339pr___.png" width=418 height=92>

Izzi
Posty: 632
Rejestracja: śr 05 lip, 2006
Lokalizacja: M-ów

Post autor: Izzi » ndz 06 maja, 2007

bojster pisze:Ktoś by to odkrył i restauracja zyskałaby złą sławę, co zapewne doprowadziłoby do jej zamknięcia.

bojster pisząc o 'oszukanych' daniach nie mam na myśli tego, by pisać w menu, że kotlet nie jest sojowy. (Moi goście zawsze widzą, że nie jedzą nic mięsnego. Tyle, że czasem nawet nie odczuwają różnicy) Jestem za wege-restauracją, w której każdy może się najeść a przy okazji zwolennicy polskiej kuchni mogą choć w niewielkim stopniu przypomnieć sobie smak hmm bigosu - tyle że bez mięsa ;-)
bojster pisze:Dlatego trzeba zawsze otwarcie pisać co jest z czego

nie myślałam o niczym innym!

Awatar użytkownika
syl
Posty: 347
Rejestracja: pt 10 cze, 2005
Lokalizacja: z Polski
Kontakt:

Post autor: syl » ndz 06 maja, 2007

pepper pisze:Natomiast - ci sądzicie o tym - jest tu ekipa ludzi, którzy są w stanie taką restaurację dla Polaków poprowadzić. Ale jeszcze o tym nie wiedzą. Szukają akurat pracy. Jeżeli im podpowiem że dzięki takiemu biznesowi staną na nogi, ba, czeka ich sukces, to czy złamię swoje zasady?


mozesz im po prostu zaproponowac otworzenie knajpy z polska kuchnia - nie musisz im od razu proponowac podawania flakow i golonki ;)

Awatar użytkownika
kasienka
Posty: 3701
Rejestracja: śr 08 wrz, 2004
Lokalizacja: Z tamtąd

Post autor: kasienka » ndz 06 maja, 2007

Pomysł jest fajny, jeśli grunt jest podatny...Musisz sam zdecydować...Ja nie wiem, co bym zrobiła...Z jednej strony nie chciałabym za bardzo mięsa przyrządzać, no i wiadomo, że kupując mięso się przemysł mięsny wspiera...Ale z drugiej strony, to już sprawa osobista chyba...

Tak najbardziej dla mnie byłby pomysł z pierogarnią. Pierogi można zrobić pyszne ze wszystkim, do tego np.można serwować zupy, które nie muszą być z mięsem, jakieś grzybowe, barszcz, pomidorówka itd, a są "polskie"...Placki ziemniaczane, gołąbki, pyzy...Jest sporo dań które kojarzą się z ojczyzną a wcale nie muszą być mięsne...Ale to już musiałbyś rozeznać, czy na takie coś byłby zbyt. Bo jak masz inwestować i klapnąć, to niefajnie...

Humbak
Posty: 1171
Rejestracja: śr 02 sie, 2006

Post autor: Humbak » ndz 06 maja, 2007

Mięsna, niemięsna, wcześniej zrobiłabym porządną ankietę wśród Polaków, za co byliby w stanie zapłacić a nie robić a domu, jak często i w jakich granicach cenowych byliby skłonni się stołować poza domem itp. Tęsknią to raz zapłacą to dwa. A jeśli nawet mięsna, to ja bym chętnie widziała porządną mieszankę potraw polskich w ilościowej równowadze 1:1. Ja na mieście ciągle muszę radzić sobie z monotonią sałatki+ziemniaki i pierogi ruskie... można uwierzyć że kuchnia polska to tylko mięso...

Posty: 2380
Rejestracja: pt 07 sty, 2005
Lokalizacja: op
Kontakt:

Post autor: » ndz 06 maja, 2007

Humbak pisze:Ja na mieście ciągle muszę radzić sobie z monotonią sałatki+ziemniaki i pierogi ruskie... można uwierzyć że kuchnia polska to tylko mięso...
znam to skądś...my na straganie krążymy w okół wege dania po chińsku, pizzy wege ew 4 sery i między pierogami ruskimi no i jeszcze są na szczęście wege gołąbki z PIEROŻKA
ale kurdę są dni, kiedy już nie jesz nic bo poprostu wszystko już bokiem wychodzi :roll:

PS. Tu mała wiadomość od Jagody, która pisząc to cieszyła się, że pisze siama:
a
aaaaaaaaaaaaaaaaasdfghhkl,;
gghjklllljxvDHf
h h,l.g/XDFXDCFCV J7UHS MDFASDDD GGGGGGGGGGGGGGGCVF,,JLKI,HIII\JJJJJJJJJJHGDDDDDVNHKLL;';'

Ania D.
Posty: 1415
Rejestracja: śr 10 mar, 2004
Lokalizacja: stąd

Post autor: Ania D. » ndz 06 maja, 2007

Idea pierożka podoba mi się. Pierogi sa zawsze lubiane, a mało ludzi robi je sobie w domu. Moja znajoma zachwyca się np. pierogami pizza (farsz to papryka, ser i może cebula lub grzyby?).

Awatar użytkownika
pao
Posty: 627
Rejestracja: śr 06 kwie, 2005
Lokalizacja: szczecin
Kontakt:

Post autor: pao » ndz 06 maja, 2007

a ja bym nie traktowała "oszukaństwa" dosłownie. jeśli ludzie wiedzieć będą, że kuchnia typowo polska ale bez mięsa to wszystko jest w porządku :) zarówno dla wegusow jak i miesozerców :)

Humbak
Posty: 1171
Rejestracja: śr 02 sie, 2006

Post autor: Humbak » ndz 06 maja, 2007

Pepper, jagódka ań, mówi całkiem do rzeczy, ja bym tam jej posłuchała... :razz:

alcia
Posty: 1749
Rejestracja: pt 28 paź, 2005
Lokalizacja: z www.bezkropkowiec.pl
Kontakt:

Post autor: alcia » ndz 06 maja, 2007

Mi się nie podoba pomysł "oszustwa" polegający na podrabianiu np. bigosu na smakowo-mięsny... Ludzie lubiący i chcący jeść mięso nie są chętni na takie "eksperymenty", większość tych których znam nie chwyciła by się czegoś takiego.. Wiadomo, że inaczej sprawa wygląda, kiedy gości się takich w domu i podaje tego typu posiłki - wtedy próbują choćby z grzeczności i przekonują się, że niekoniecznie to co z warzyw musi być fe ;)

Ale pomysł restauracji z jedzeniem bezmięsnym (byle by nie była nazwana jako wegetariańska) typu właśnie pierogi, krokiety + barszcz, łazanki, jakieś fajne zupy itp uważam za niezły :) Po jakimś czasie, tzn. po zdobyciu wielu sympatyków i zaufania klientów można by zacząć wprowadzać bardziej odważne dania, typu właśnie jakieś bigosy, kotlety, lecza czy inne, jakieś dania zapiekane... wtedy ludzie próbowaliby ich już bez uprzedzeń.
A potem jeszcze odważniej - już bez żadnego naśladownictwa kuchni mięsnej.
Kurcze, sama bym chciała prowadzić taką restaurację....

pepper
, może się jednak nie poddawaj? Na wyspach mają paskudną kuchnię (przepraszam, jeśli komuś smakuje i zatem kogoś uraziłam ;) ), do tego młodzi Polacy na ogół bywają leniwi jeśli chodzi o spędzanie czasu w kuchni, tubylców zas mogłaby przyciągnąć ciekawość - myślę, że taki interes miałby spore szanse powodzenia.
Choć z drugiej strony te 6000 mieszkańców to trochę mało..

Awatar użytkownika
bojster
Posty: 825
Rejestracja: wt 15 cze, 2004
Lokalizacja: Neverwhere
Kontakt:

Post autor: bojster » ndz 06 maja, 2007

alcia pisze:Choć z drugiej strony te 6000 mieszkańców to trochę mało..


No to jest moim zdaniem największy problem, szczególnie, że Polaków tylko kilkuset. Wystarczyłoby, żeby jakiś przedsiębiorczy krajan, zachęcony sukcesem restauracji, postawił obok przyczepę kempingową za schabowym i bigosem, aby cały misterny plan poszedł w diabły, bo klientela zmniejszyłaby się o 3/4.

Kiedyś zastanawiałem się nad otworzeniem wege baru w centrum miasta 57-tysięcznego, ale wyszło mi, że mielibyśmy za mało klientów. Może się myliłem (ale to się da naprawić, do tej pory nie ma tam wege baru ;-), ale przy 6000 jest już dużo trudniej oszacować ryzyko.
<img src="http://tickers.baby-gaga.com/p/dev339pr___.png" width=418 height=92>

k.leee
Posty: 422
Rejestracja: czw 15 cze, 2006
Lokalizacja: stąd

Post autor: k.leee » ndz 06 maja, 2007

Ten pomysł z pierogarnią jest dobry. Słyszałem o Polce(?), która poza naszą ojczyzną niesamowicie rozwinęła ten biznes a pierogi smakowały i smakują bardzo autochtonom. Najlepiej "pierogarnia plus" czyli głównie pierogi plus inne bezmięsne potrawy gł. wschodnioeuropejskie, bez oszukiwania. Dzielenie się pomysłami z innymi, hm to Twoja potencjalna konkurencja :roll: więc sza

Awatar użytkownika
pepper
Posty: 1319
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Kells, Irlandia
Kontakt:

Post autor: pepper » ndz 06 maja, 2007

Powodzenie jest gwarantowane dla baru z jedzeniem, do którego Polacy są przyzwyczajeni i ja nie przyjechałem tu, żeby spełniać jakąś misję, tylko żeby zarabiać, co nie udawało mi się w PL. Pomysł Maćka wydaje mi się dobry, czyli najpierw kaszanka, a potem drugi punkt, czyli bar bez mięsa. Ja na razie spotkałem tu jedną wegetariankę, nie mogę na niej oprzeć swoich wyliczeń. Mówię o biznesie, na który potrzeba trochę pieniędzy na start, może być nawet na początek przyczepa z zapiekankami. W Irlandii nie płaci się obowiązkowego ZUS-u, który zjadł moją firmę i mojej żony, tylko podatek od dochodu. Takie rozwiązanie wydaje mi się uczciwe i chcę to wykorzystać. Nie zmienię przyzwyczajeń kulinarnych robotników budowlanych jeżdżących na 50 tonowych ciężarówkach. Jest tu sklep Moniki, która jak mówią przesadza z cenami i jest sklep "dziadka", który ma ceny niższe. Są wolne lokale do wynajęcia i wszystko w moim zasięgu. Polskiej restauracji nie ma i to jest luka. A Polacy nie jedzą tutejszego chleba, kiełbas, kupują u Moniki i u dziadka i gotują sami. Z pocałowaniem ręki kupią za €5 polski obiad z bigosem, schabowym i żurkiem.

Chodzi mi o ruszenie z biznesem, dla którego jest tu wolne światło, rozglądam się na razie, jestem tu od 3 dni, pierwsze co przyszło do głowy to właśnie restauracja. Bo to jest biznes, który przyniósłby dochód i dałby pracę Polakom. Ale cóż, macie rację, nie jest to odpowiedni biznes dla wegusa, który znalazł się w obcym kraju i chodzi ciągle z wybałuszonymi oczami patrząc na to wszystko. Spokojnie, przyjdzie czas na inny biznes.

Humbak
Posty: 1171
Rejestracja: śr 02 sie, 2006

Post autor: Humbak » ndz 06 maja, 2007

pepper pisze:Jest tu sklep Moniki, która jak mówią przesadza z cenami i jest sklep "dziadka", który ma ceny niższe.
pepper pisze:pierwsze co przyszło do głowy to właśnie restauracja.

a czy tam są bary? mniejsze wymagania estetyczno-cenowe ale też za mniejszą kwotę potrzebną do założenia lokalu zanim się go otworzy...
myślę, że jak będzie smaczne to przyjdą, jak niesmaczne to nie. i tyle
powodzenia w planowaniu :-)
pepper pisze:W Irlandii nie płaci się obowiązkowego ZUS-u (...) tylko podatek od dochodu.

marzenie... u nas pewnie z racji braku funduszy na euro wymyślą kolejny podatek... albo ofiarną grupę podatników...

Awatar użytkownika
pepper
Posty: 1319
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Kells, Irlandia
Kontakt:

Post autor: pepper » ndz 06 maja, 2007

Humbak pisze:a czy tam są bary?

Jest tu kilka miejsc do jedzenia, jeden chińczyk. Ludzie chętnie korzystają, bo jedzą to co lubią i nie muszą gotować. Godzina na lunch jest tylko jedna i trzeba szybko zjeść i wracać do pracy. Po robocie też fajnie jest wstąpić. To jest konsumpcyjne społeczeństwo, jedzą, jedzą, jedzą... Wiem coś o tym, bo byłem tu w Irlandii kilka dni kelnerem, zanim mnie nie wywalili :)

ODPOWIEDZ