fajne mamy

Powiedzmy to sobie szczerze: nie wszyscy ludzie są wegetarianami. Jak radzimy sobie w kontaktach z wszystkożernymi?
YolaW
Posty: 39
Rejestracja: czw 17 maja, 2007
Lokalizacja: Polska

fajne mamy

Post autor: YolaW » pt 18 maja, 2007

Moja mama zaakceptowała moje niejedzenie mięsa i kiedy zaprasza mnie z mężem na obiad przyrządza specjalnie dla mnie kotlety sojowe zapewniając mnie że nie smażyła ich na tym oleju co mięso :) moja teściowa tez nie prawi mi morałów, specjalnie dla mnie gotuje wege zupki żebym nie umarła z głodu i zapewnia że "te oczka to z masła" :) Tylko jak wyjeżdżamy zaopatruje męża w mięsne zapasy...mam tylko nadzieję ze tak też będą się mamy zachowywały kiedy powiększymy rodzinkę :) Na razie muszę powiedzieć ze w rodzinie nikt mi bycia wege nie utrudnia :)

Izzi
Posty: 632
Rejestracja: śr 05 lip, 2006
Lokalizacja: M-ów

Post autor: Izzi » pt 18 maja, 2007

Witaj na forum YolaW :grin: no no fajne mamy masz!

YolaW
Posty: 39
Rejestracja: czw 17 maja, 2007
Lokalizacja: Polska

Post autor: YolaW » pt 18 maja, 2007

Każdemu takich życzę :wink:
I dzięki za podwójne powitanie na forum Izzi

agnieszka
Posty: 1230
Rejestracja: wt 16 wrz, 2003
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: agnieszka » pt 18 maja, 2007

gratulacje rodzinnej tolerancji
polecam pozytywne myślenie
moja mama i teściowa z weganizmem sobie radzą, problemem okazały sie inne zalecania dietowe (na teściowej jeszcze nie przetestowane bo kontakt sporadyczny)
ale
ja też jestem optymistycznie nastawiona (najwyżej Ada dostanie domowe jedzenie na wynos a babcia zrobi np placki ziemniaczane czyste i bezglutenowe)
Obrazek

dort.ds
Posty: 287
Rejestracja: wt 13 gru, 2005
Lokalizacja: Łęczna
Kontakt:

Post autor: dort.ds » śr 30 maja, 2007

ja rowniez gratuluje otwartosci i akceptacji w rodzinie - niestety mojej wiele brakuje w tym wzgledzie, ale ciesze sie ze inni maja duzo latwiej :smile:

agnieszka pisze:ja też jestem optymistycznie nastawiona (najwyżej Ada dostanie domowe jedzenie na wynos a babcia zrobi np placki ziemniaczane czyste i bezglutenowe)
- ja rowniez byłam, niestety co do tesciow juz sie poddalam - kilka razy zostawialismy tam Oskarka z pełnym jedzeniem (śniadanie, obiad, chleb, przegryzka, ciasteczka, dodatkowo ugotowany ryz) + rozpiska co mu wolno a czego nie, i za kazdym razem tlumaczyli sie ze maly nic nie chcial jesc
wiec ostatnim razem kiedy po calym dniu u nich, maly byl od 8 do 18, uslyszalam znowu ze niechcial nic jesc poza kilkoma wafelkami ryzowymi i chlebem z masłem (jak uslyszalam maslo roslinne nie jest z mleka - maly ma bardzo silne uczulenie na mleko)
skapitulowalam wiecej samego go tam nie zostawie
Obrazek

Awatar użytkownika
DagaM
Posty: 585
Rejestracja: wt 25 paź, 2005
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: DagaM » śr 30 maja, 2007

YoluW, skoro w kwestii żywienia tak tolerancyjnie podeszli i rodzice i teściowie, to pewnie w innych dziedzinach życia również będziecie się dogadywać. Gratuluję takiej rodziny! :smile:

dort.ds pisze:i za kazdym razem tlumaczyli sie ze maly nic nie chcial jesc
dort.ds pisze:uslyszalam znowu ze niechcial nic jesc poza kilkoma wafelkami ryzowymi i chlebem z masłem (jak uslyszalam maslo roslinne nie jest z mleka - maly ma bardzo silne uczulenie na mleko)

dort.ds, szkoda, że nawet nie probowali dać mu coś innego niż twoje jedzonko, ale zgodne z zaleceniami dietetycznymi. Nie wiem jak było naprawdę, ale pierwsze wrażenie odniosłam takie, ze teściowie poszli na łatwiznę, czyli dali Oskarkowi, to co sami jedzą, niewiele zastanawiając się nad tym, czy mu to zaszkodzi, czy nie. Ręce opadły mi.

U mnie teściowa też zaczęła robic kotlety sojowe, z czego jest bardzo zadowolona, bo synowa nareszcie je, a przecież nie można tak głodzić kobiety w ciąży :wink: Czasami jeszcze wyskakuje z paluszkami rybnymi, ale moj mężuś zjada je, wiec jakby nie ma tematu. Mam jeszcze jedynie jedno zastrzeżenie, co do kuchni teściowej; za mało warzyw! Nie ma tam kultury jedzenia warzyw. Najczestszą sałatką jest ogórek kiszony :neutral:

Co do moich rodzicow, widujemy sie raz na rok, wiec za wiele styczności ze soba nie mamy, ale tutaj będzie baaaardzo ciężko, z racji apodyktycznego charakteru mojej mamy, ktora zawsze wie lepiej. Ostatnio jak bylam u nich (pierwszy raz po 4 latach), ojciec wyśmiewał się ze mnie, że nie chcę jeść dań podgrzewanych w mikrofali, także zdaje się, ze albo trzeba będzie jeszcze bardziej ograniczyc kontakt, albo przestana przeszkadzac mi prowadzić swoj styl żywienia.

Awatar użytkownika
ina
Posty: 104
Rejestracja: sob 24 mar, 2007
Lokalizacja: południe
Kontakt:

Post autor: ina » śr 30 maja, 2007

DagaM pisze:U mnie teściowa też zaczęła robic kotlety sojowe, z czego jest bardzo zadowolona,


To ja się też pochwale, bo moja teściowa wzięła przepis od kucharza z pracy na kotlety z soczewicy (całkiem smaczne :wink: ) i często mnie nimi gości. Zawsze jak zaprasza na obiad, to jest zawsze dużo warzyw, strączkowych i kasz. Dobrze mam :mrgreen:

A jak do mamy jedziemy, to cała lodówka zapchana warzywami, masa owoców, i specjalny razowiec dla córeczki :wink:

Awatar użytkownika
DagaM
Posty: 585
Rejestracja: wt 25 paź, 2005
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: DagaM » śr 30 maja, 2007

Wspaniale masz ina! Pozazdrościć! Podziwiam tez twoją teściową, ze robi takie domowe kotlety z soczewicy, a nie kupne.
Moja teściowa to chyba w ogole nie lubi gotować. Co kilka tygodni jezdzimy do teściow na obiad i zawsze jest to samo: ziemniaki, kotlet schabowy, plus kotlet sojowy specjalnie dla mnie i w zalezności od nastroju, albo ogór kiszony, albo wygotowana bezsmakowa kapusta. Ale ja tam nie komentuje. Dobrze zjeść mogę u siebie w domu, a tam jade tylko w odwiedziny. A jak bedzie juz z nami Nina, to jedzenie dla niej będę wozic swoje, z domu.

[ Dodano: Sro 30 Maj, 2007 ]
Jeszcze zapomniałam dodać, że teściowa jest naprawde serdeczną osobą, a że nie ma talentu kulinarnego, to nie jej wina.

Izzi
Posty: 632
Rejestracja: śr 05 lip, 2006
Lokalizacja: M-ów

Post autor: Izzi » śr 30 maja, 2007

ina pisze:DagaM napisał/a:
U mnie teściowa też zaczęła robic kotlety sojowe, z czego jest bardzo zadowolona,
ina napisał/a
To ja się też pochwale, bo moja teściowa


To jak już o teściowych to.. moja nieteściowa ostatnio przyrządziła dla mnie kotlety z kaszy gryczanej! Nawet nie pomyślałabym, że będą takie dobra :grin: ale podliz nie?

Awatar użytkownika
DagaM
Posty: 585
Rejestracja: wt 25 paź, 2005
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: DagaM » śr 30 maja, 2007

Izzi pisze:ale podliz nie?
Stara się o Ciebie kobiecina :mrgreen:

Awatar użytkownika
pao
Posty: 627
Rejestracja: śr 06 kwie, 2005
Lokalizacja: szczecin
Kontakt:

Post autor: pao » śr 30 maja, 2007

a ja tez mam fajną mamę :) i babcię i teściów (choć z nimi nieco trudniej) i nawet mój marudny tata jakiś taki fajny sie ostatnio robi ;) przynajmniej pod kątem wege mam/ mamy spokój i chwała im wszystkim za to :)

nas teściowie karmią makaronami i ryżami na milion sposobów w zalezności od tego co akurat mają na składzie. ostatnio truskawki, jabłka, grzyby itp były w ruchu. Pigwa niestety sie zepsuła nim sie do niej zdołałam dorwać...

Awatar użytkownika
neuro
Posty: 86
Rejestracja: śr 03 maja, 2006
Lokalizacja: Warszawa/ zielone bielany

Post autor: neuro » śr 30 maja, 2007

U mnie mama też zawsze bierze pod uwagę, że będe na obiedzie i robi specjalnie dla mnie przepyszne zupy, wegetariańskie wersje potraw, np gołąbków, naleśników i, zawsze o mnie myśli. Jest kochana pod tym względem. Czasem tylko sarknie, jak mówię, że za rybę dziękuję, ale ma porównanie mojego stanu zdrowia z witalnością mojej młodszej siostry (dziecko nowoczesności, same przetworzone produkty, mięso żadko, ale jednak), więc przeważnie stawia mnie wręcz za żywieniowy wzór. Uchodzę trochę za ekscentryczkę mimo wszystko ;)

Awatar użytkownika
muz
Posty: 152
Rejestracja: śr 15 cze, 2005
Lokalizacja: inąd

Post autor: muz » śr 30 maja, 2007

no to ja sie czuje w obowiazku do pochwalenia mojego otoczenia, choc oczywiscie jest to bardzo przyjemny dla mie obowiazek (-;
moja mama jest wspanialym weganskim kucharzem, gdy jestem w domu robi wszystko co sobie tylko zazycze, od nalesnikow, ktore mi nigdy ne wychodza po nadziewane cukinie, doslownie same pysznosci. tata natomiast za moja namowa, kiedy ostatnio byla w domu upiekl mi chlebek na zakwasie, poza tym piecze drozdzowe rogaliki z roznymi nadzieiami.
netesciowa bardziej tradycyjnie, ale rowniez wegansko, jej daniem popisowym jest fasola z jablkami z puszkkki, mniam.

dobrze mam (-:

Awatar użytkownika
Ewa
Posty: 1014
Rejestracja: ndz 09 sty, 2005
Lokalizacja: Kiełczów/Wrocław
Kontakt:

Post autor: Ewa » śr 30 maja, 2007

pao pisze:i teściów

I od razu przypomniała mi się Twoja mina w odpowiedzi na moje pytanie jak było u teściów :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
ObrazekObrazek

Awatar użytkownika
pao
Posty: 627
Rejestracja: śr 06 kwie, 2005
Lokalizacja: szczecin
Kontakt:

Post autor: pao » śr 30 maja, 2007

no bo energetycznie i emocjonalnie to różnie z nimi bywa, wciąż maja koszmarne obciążenia i przelewają je na otoczenie, ale z drugiej strony robią co mogą by to przepracować i poprawić. a w kwestii wege, nie było z nimi żadnego kłopotu, choć i tak gabiski na wakacje bym do nich nie posłała.

stąd tez dopisałam uwagę w nawiasie :D ona odpowiada mojej ówczesnej minie :D

ODPOWIEDZ