sikorki

Powiedzmy to sobie szczerze: nie wszyscy ludzie są wegetarianami. Jak radzimy sobie w kontaktach z wszystkożernymi?
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
pepper
Posty: 1319
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Kells, Irlandia
Kontakt:

sikorki

Post autor: pepper » pt 16 sty, 2004

Ostatnio podczas wizyty moich "jedzących inaczej" rodziców mama wyjęła kilka skórek słoniny i poprosiła o igłę i nitkę, żeby dzieci mogły popatrzeć przez okno jak pożywiają się sikorki. Odmówiłem bo nie chciałem udostępniać swojej igły w celu przebijania słoniny. Nie pozwalamy też odgrzewać w naszych garach kiełbas i innych takich, nawet kiedy gościmy kogoś z rodziny. Jesteśmy wegetarianami do cholery!
Mama była bardzo zdziwiona, na szczęście się nie obraziła, ale było blisko, bo zareagowałem nieco impulsywnie.
Wiem, że niektórzy z Was mają zwierzęta i dają im karmę z mięsem, ale my nie mamy mięsożernych zwierząt i nie mamy zamiaru w jakikolwiek sposób korzystać nawet z odpadów mięsnych.
Jak byście postąpili?

M&M
Posty: 103
Rejestracja: śr 17 gru, 2003
Lokalizacja: Wielkopolska ;-)

Post autor: M&M » pt 16 sty, 2004

Tak mnie kusi, że nie wytrzymam i spytam: a w jakim celu udostepniłbyś swoją igłę? :wink:


(Z góry przepraszam, to ciążowe hormony!)

Awatar użytkownika
pepper
Posty: 1319
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Kells, Irlandia
Kontakt:

Post autor: pepper » pt 16 sty, 2004

:)

agnieszka
Posty: 1230
Rejestracja: wt 16 wrz, 2003
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: agnieszka » pt 16 sty, 2004

Ja też jestem fanem zwierząt roślinożernych. Nie mówię czasem biorę psa rodziców na przechowanie ale przyjeżdza ze swoją karmą. Nawet gdy kilka miesięcy ponownie mieszkałam u rodziców był podział garnkow sztćcowy.
Ja rozumiem

Awatar użytkownika
Kinia
Posty: 250
Rejestracja: wt 13 sty, 2004
Lokalizacja: Z Trójmiasta

Post autor: Kinia » pt 16 sty, 2004

Ja mam kota. Niestety mięsożernego. Jednak raczej go nie karmię, robi to moja mama :)
No ale co mam zrobić???? Zmusić kota do zmieniena diety........cóż obawiam się że nie był by już długo ze mna....:(

Awatar użytkownika
agus
Posty: 574
Rejestracja: sob 04 paź, 2003
Lokalizacja: Biała Podlaska/Southampton
Kontakt:

Post autor: agus » pt 16 sty, 2004

Ja mam już za sobą fazę tego typu przerośniętych reakcji, które - jak teraz mi się wydaje - musiały otoczenie nieco śmieszyć. Igłę pewnie bym dała, w końcu nie używa jej się do jedzenia, ale mocno bym podkreśliła, jak ważna jest stałość w dokarmianiu ptaków.
I też mam kota. Ktoś go wyrzucił. Inne zwierzęta giną, żeby on miał swoją wątróbkę. I to jest sprzeczność, z którą nie umiem się uporać. Ale czy humanitarniej jest zabić kota?

matika
Posty: 45
Rejestracja: wt 18 lis, 2003
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: matika » pt 16 sty, 2004

uważam, że we własnym domu każdy ma prawo do stosowania swoich zasad. Jeśli idziemy do kogoś, kto nie toleruje np. papierosów, to nie będziemy u tego kogoś palić itp. Z drugiej strony, świat jest jaki jest i to też trzeba zaakceptować. Sikorki chętnie jedzą nie tylko zawieszaną im słoninę, ale również potrafią same zapolować na pisklę innego ptaka, czy jedzą odpadki zwierzęce. Inne ptaki, zresztą, też często tak robią. Koty, czy psy są ewidentnie mięsożerne. My mamy w tej chwili 2 koty, które częściowo żyją na wolności, a częsciowo w domu. Dajemy im gotową karmę kocią, bo jednak nie chcemy czuć w naszym domu zapachu gotowanego mięsa. Ale nie możemy przecież robić z nich wege-kotów, choć słyszałam, że niektórzy tak robią. Nie chcemy też wyrzucać naszej czeredki, bo co by się z nimi stało. Nie kupowaliśmy ich, same do nas przyszły, kiedy były w biedzie. Pomagamy więc naszym mniejszym braciom respektując ich sposób życia.

Awatar użytkownika
Hans
Posty: 336
Rejestracja: czw 30 paź, 2003
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Hans » pt 16 sty, 2004

Chyba sporo jest wśród nas właścicieli kotów lub psów, niestety mięsożernych... Ja mam dwa koty, karmię je suchą karmą, co pozwala mi maksymalnie zagłuszyć sumienie :? Masz rację, Agus, jest tu sprzeczność - i ja też nie wiem, co z nią zrobić. Więc, póki co, zagłuszam... :(
Pepper - miałeś prawo tak postąpić.

M&M
Posty: 103
Rejestracja: śr 17 gru, 2003
Lokalizacja: Wielkopolska ;-)

Post autor: M&M » pt 16 sty, 2004

23 lata żyłam w przekonaniu, że indyk jest większy od kota. Cóż, człowiek uczy się całe życie... :lol:

Awatar użytkownika
Kinia
Posty: 250
Rejestracja: wt 13 sty, 2004
Lokalizacja: Z Trójmiasta

Post autor: Kinia » pt 16 sty, 2004

Mój kot nie je suchej karmy :( , dostaje to raczej niezbyt zdrowe aczkolwiek dla niego smaczne jedzenie z puszki. Ale co do indyczych serc i tak dalej to chyba bym nie dała rady...
Poza tym mięso z puszki i jakaś tam wędlina (dana mu przez mamę) to jedyne miesne dania jakie jada. Poza nimi lubi seri, naleśniki (!), jajecznicę i tak dalej.
Wydaje mi się że czynienie z psa lub kota weg*na to już przesada, bo jakby na to nie patrzeć to to jest zwierze a zwierze kieruje się raczej instynktem a nie jakimiś tam uczuciami więc niestety nie może poczuć że czyni źle. Jest po prostu zaprogramowany na jedzenie mięsa, co można próbować zmienic jednak nie uwazam aby był to dobry pomysł....

puszczyk
Posty: 1849
Rejestracja: wt 28 paź, 2003
Lokalizacja: posen

Post autor: puszczyk » sob 17 sty, 2004

Gdybym znalazła się w takiej sytuacji pewnie dałabym mamie igłę. Nie potrafiłabym jej urazić.
Jestem szczęśliwa, że mieszkamy sami i nie musimy oglądać w kuchni mięsa, ale nie obrażam się gdy teściowa przywozi kotlety dla teścia, który warzyw prawie wcale nie jada. Wydaje mi się, że ważniejsze są pozytywne stosunki z rodziną i mogę pójść na drobne ustępstwa.
Z drugiej strony rozumiem cię Pepper i absolutnie nie potępiam. Oto cała ja. :)

Awatar użytkownika
Dominik
Posty: 147
Rejestracja: pn 04 sie, 2003
Lokalizacja: Marki k. Warszawy

Re: sikorki

Post autor: Dominik » wt 20 sty, 2004

pepper pisze:Jak byście postąpili?

Joł Joł Joł! Pepper, zachwałeś się jak na hardcoreowca przystalo! ;)
A powaźniej - na bank nie dałbym widelca, noża, talerza itd z prostego powodu - brzydziłbym się póżniej jeśc z tego. Ale igłe.... dałbym dla świętego spokoju a potem... wywalił - i po sprawie - wilk syty i owca mniej nerwowa ;)
Ostatnio zmieniony śr 21 sty, 2004 przez Dominik, łącznie zmieniany 1 raz.
Dominik

M&M
Posty: 103
Rejestracja: śr 17 gru, 2003
Lokalizacja: Wielkopolska ;-)

Post autor: M&M » wt 20 sty, 2004

tależa
- to Dominik

No i co, ludzie? :wink: Powiemy mu? :wink: Kini powiedzieliśmy, ale ona młoda jeszcze, a Dominik dorosły facet... :wink: Hm, ja tam się boję i nic nie mówię... :wink:

Awatar użytkownika
Kinia
Posty: 250
Rejestracja: wt 13 sty, 2004
Lokalizacja: Z Trójmiasta

Post autor: Kinia » wt 20 sty, 2004

Tak, więc nie jestem tutaj jedyna z problemami z ortografią....
Może my oboje z Dominikiem powinniśmy u Besz jakieś dyktanda pisać (?) bo słyszałam że jest nauczycielką......no tylko jeszcze czego uczy, bo jak polskiego to trzeba nowy temat otworzyć ;)
P.S
Ja już nad sobą pracuję. Wiem jak się pisze "każdy" :) Całą matmę powtarzałam :)
Żartuję, a za błędy (i brak przecinków w odpowiednich miejscach-nie chciało mi się już pisać) z góry przepraszam :)

Aska
Posty: 45
Rejestracja: sob 17 sty, 2004
Lokalizacja: Sierpc

Post autor: Aska » wt 20 sty, 2004

kiedy do mnie do domu przyjdzie ktos,kto nie wyobraza sobie imprezy bez miesa pozyczam naczynia od tesciowej(mieszka w domu obok), wiele osob uwaza, ze mam niepokolei w glowie, ale nie robi to na mnie wrazenia...

ODPOWIEDZ