rówieśnicy

W tej części forum zapraszamy do podejmowania tematów związanych z pierwszymi trzema latami życia dziecka.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Alispo
Posty: 1616
Rejestracja: ndz 21 wrz, 2003
Lokalizacja: Wroclaw
Kontakt:

Post autor: Alispo » pt 29 wrz, 2006

skad ja znam to wrzucanie do jednego wora...bajka-nie przejmuj sie,ja np.jestem rzeznikiem i wiwisektorem jakbys nie wiedziala;)oprocz tego okrutnym handlarzem zywym towarem./bo bywam w rzezni,bo nie brzydze sie krojenia zwierzat-w celach ratunkowych,bo pracuje w zoologicznym,ZEBY POMOC..jaka jest prawda,jak bardzo rozna,wrecz odwrotna..to wiem tylko ja.. :roll:
Tak sie ostatnio zastanawialam nad tym,ze tu tak wszyscy na medykow psiocza a bajka cichutka jak myszka to znosi;)Ale to trzeba umiec znosic bo takie gadanie bedzie zawsze..az do emerytury;)albo i potem;)
go vegan ! animals are not ours to eat,wear,experiment on or use for entertainment !
Obrazek Obrazek

bajka
Posty: 851
Rejestracja: sob 18 wrz, 2004
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: bajka » pt 29 wrz, 2006

Alispo pisze:Tak sie ostatnio zastanawialam nad tym,ze tu tak wszyscy na medykow psiocza a bajka cichutka jak myszka to znosi;)


Bo wcześniej to narzekano zazwyczaj na konkretną osobę/ lekarza. A teraz tyczyło się wszystkich, więc i ja poczułam się urażona, a raczej stanęłam bardziej w obronie co niektórych starszych kolegów :wink:
Obrazek

igga
Posty: 59
Rejestracja: śr 24 maja, 2006
Lokalizacja: nomad

Post autor: igga » pt 29 wrz, 2006

Chcialam dorzucić swoje WIELKIE uznanie dla alci :) Ja byłam z Samborkiem w szpitalu tydzien temu - dokładnie dziś mija - i było to też potwornie ciężkie psychicznie. (Mimo że on nie jest na wege diecie, mam nadziej, że drugie będzie .... ale były inne problemy. )Trzeba tak dużo psychicznej odporności, żeby cośkolwiek zadziałać wbrew temu systemowi. Gratuluję Ci naprawdę.

A swoja drogą, lekarze w USA też są raz tacy, a raz owacy, tylko może mniej zabiegani, bo dostają więcej kasy.

alcia
Posty: 1749
Rejestracja: pt 28 paź, 2005
Lokalizacja: z www.bezkropkowiec.pl
Kontakt:

Post autor: alcia » sob 30 wrz, 2006

Nie wiem czego mi tu można gratulować, ale dzięki :wink: .
Z emocjami w szpitalu trzeba raczej ostrożnie, bo tak w rzeczywistości jest się "ich" gościem i lepiej uważać, żeby się nie naigrać, tym bardziej, jak trzeba tam spędzić jeszcze kilka dni.
A lekarze na prawdę są różni, lekarz, którego spotkałam pierwszego dnia był wspaniały, ale nie wiedzieć czemu, od razu zaznaczył, że on nie stąd, że się przeniósł z innego mista. Więc może też dostrzegał, że nie wszystko tu gra tak jak powinno. Wzięłam nawet od niego wizytówkę, w razie, gdyby w przyszłości były z Kają jakieś problemy.
A pani ordynator... no cóż. Kobiecina starej daty stwarzająca klimat, że nie ona jest tu m. in. dla nas, lecz na odwrót. A przeciez to my za to wszystko płacimy (ponoć za mało, ale nie moja to wina), więc dlaczego mam czuć się tam jak intruz, mam czuć spływającą na mnie jej ogromną łaskę, że wogóle ma się nami zająć... I bronić się przed atakami i poniżaniem w obecności całego personelu.
Ale czułam, że nie powinnam podskakiwać, bo się jeszcze jakiegoś wezwania do sądu doczekam.. a nie mam ochoty z nikim walczyć.

malina
Posty: 1121
Rejestracja: śr 11 sty, 2006
Lokalizacja: gdansk
Kontakt:

Post autor: malina » sob 30 wrz, 2006

alcia pisze:Z emocjami w szpitalu trzeba raczej ostrożnie, bo tak w rzeczywistości jest się "ich" gościem i lepiej uważać, żeby się nie naigrać, tym bardziej, jak trzeba tam spędzić jeszcze kilka dni.


Dokładnie.Raz zwróciłam uwage oddziałowej to dzien pozniej wydarła sie na Zuze ( wtedy 3 msc),ze histeryzuje przy podłączaniu kroplówki -była swiezo po zmianie wenflonu i nie zdazyła sie uspokoic :twisted: Masakra
Malina&ZuObrazek

Posty: 2380
Rejestracja: pt 07 sty, 2005
Lokalizacja: op
Kontakt:

Post autor: » ndz 10 gru, 2006

odkopuję wątek, bo wraz z przekroczeniem magicznej granicy dwóch latek pojawiły się nowości. Po pierwsze Jagoda nareszcie zaczeła mówić coś po polsku. Mówi spowrotem ładnie mama i tata, oraz dziadzia, baba itd. Pozatym na mnie mówi też Ania. Kolejne słowa to batik(mamy jeden na ścianie i Jag codziennie kilka razy informuje nas, że to jest batik), lala (chyba dzięki temu, że tak nazwaliśmy naszego kota), pozatym wiadomo-nie, am, nie ma, je...

ale równiez pojawił się bunt dwulatka :? Jagoda zrobiła się niegrzeczna, dziś np. 4 razy zarobiłam w twarz, bądź zawisła nade mną Jej mała rączka-> jako reakcja na jakiś zakaz. Zauwazyliśmy, ze mimo naszych upomnień Jag kontynuuje z zawadiackim uśmiechem na ustach :roll: A więc nadszedł czas prób. Ale my się i tak nie damy :twisted: :wink:

alcia
Posty: 1749
Rejestracja: pt 28 paź, 2005
Lokalizacja: z www.bezkropkowiec.pl
Kontakt:

Post autor: alcia » ndz 10 gru, 2006

ań pisze:ale równiez pojawił się bunt dwulatka

Ań, ja też to właśnie przerabiam. Mieliśmy juz bunt koło 1,5roczku, ale wtedy szybko przeszło, teraz znów się zaczyna;
Wchodzę z nią do kogoś do domu - Kaja zawraca i nie chce przejść przez próg.. Chcę wracać do domu - Kaja wrzeszczy, kopie, płacze - urządza sceny, jakich nigdy u niej nie widziałam. Spać - zawsze nie... w ciągu dnia wogóle przestała, a wieczorem przegina na maxa, nie chce się dać położyć. Zawsze pięknie jadła, teraz nie, absolutnie, wszystko nie... Czasem już wkurzona na siłę jej coś do buźki wepchnę - jak spróbuje wcina aż jej się uszy trzęsą. Ale na początku zawsze musi być NIE. Mam czasem dosyć. Sama nie jestem pewna, czy chodzi o bunt dwulatka, czy to zwykłe marudzenie, bo piątki jej wszystkie naraz wychodzą, zawsze marudnie przechodziła ząbkowanie.

W każdym bądź razie mamy teraz prawdziwą próbę sił. Ja się nie daję, ale Kaja też jest twarda ;) Karko z kolei próbuje ją "wychowywać", co nie przynosi zbyt dobrych efektów - zaczyna się jakby od niego oddalać i ze wszystkim latać do mnie.
Mam nadzieję, że szybko z tego wyrośnie, mój mały buntowniczek.

A poza tym jest cudna jak zawsze... Pięknie mówi, starsznie słodziutka jest, wyznaje mi miłość 100 razy dziennie, zaczyna teksty takie puszczać, że pękamy przy niej ze śmiechu. I zaczęłyśmy naukę literek - bardzo dobrze jej idzie i sprawia jej to niesamowitą frajdę. Postanowiłam również zacząć naukę angielskiego - tak delikatnie, w formie zabawy po kilka minut dziennie. A ulubione zabawy teraz, to budowanie samochodów, domków i wież z klocków, poza tym jak zawsze - gotowanie z mamusią :)

Posty: 2380
Rejestracja: pt 07 sty, 2005
Lokalizacja: op
Kontakt:

Post autor: » ndz 10 gru, 2006

no właśnie, u nas tez powróciło kombinowanie przy spaniu :roll: z jedzeniem też jest jakoś słabiej, bo teraz nie ma czasu na jedzenie i po kilku kęsach odchodzi od stołu a potem liczy na to, ze ktoś Ją pokarmi :roll:

Ah, no i zapomniałam Wam napisać, że jakiś czas temu Jag przyszła do mnie (jak jeszcze wołała do mnie "baba") i krzyczy "baba", ja się odwracam a Ona rączki wyciąga do mnie. Wzięłam Ją na ręce a Ona się przytuliła i mówi "Baba, aj loba!" (to jest Jej "I love you" ;) ) :mrgreen:

Awatar użytkownika
Alispo
Posty: 1616
Rejestracja: ndz 21 wrz, 2003
Lokalizacja: Wroclaw
Kontakt:

Post autor: Alispo » ndz 10 gru, 2006

Do czego to doszlo,te dzieci takie zamerykanizowane od malego :wink: :mrgreen:
go vegan ! animals are not ours to eat,wear,experiment on or use for entertainment !
Obrazek Obrazek

alcia
Posty: 1749
Rejestracja: pt 28 paź, 2005
Lokalizacja: z www.bezkropkowiec.pl
Kontakt:

Post autor: alcia » ndz 10 gru, 2006

ań pisze:"Baba, aj loba!"

hehe, świetna jest :lol: (może ta jej "baba" to "baby"?)

Posty: 2380
Rejestracja: pt 07 sty, 2005
Lokalizacja: op
Kontakt:

Post autor: » ndz 10 gru, 2006

alcia pisze:
ań pisze:"Baba, aj loba!"

hehe, świetna jest :lol: (może ta jej "baba" to "baby"?)

ee, nie..tego słowa chyba nie zna. Na dzieci mówi "dzidzi"...no ale już mówi na mnie mama :D
co do zamerykanizowania-to efekt słuchania radia "Złote przeboje", gdzie co jakisz czas się pojawia taka piosenka, gdzie śpiewają w refrenie 2 razy "I love you". Tłumaczyłam Jag, że to znaczy "kocham Cię"

Alciu, jak uczysz Kaję angielskiego?

alcia
Posty: 1749
Rejestracja: pt 28 paź, 2005
Lokalizacja: z www.bezkropkowiec.pl
Kontakt:

Post autor: alcia » ndz 10 gru, 2006

ań pisze:Alciu, jak uczysz Kaję angielskiego?

Jeszcze nie uczę, chcę się za to zabrać na dniach, teraz mam jeszcze trochę roboty z przygotowywaniem materiałów literkowych do nauki czytania ;)
Zamierzam robić lekcje po ok 15 min dziennie (zobaczę na ile będzie się potrafiła skupić) i powtarzać jej proste nazwy rzeczy, które bardzo dobrze zna. Ale nie tylko rzeczowniki, jakieś proste zdania też (typu wake up, come here, sit down itd....). To tak na poczatek.
Będę powtarzała dane słowo czy wyrażenie zamiennie z polską wersją kilkakrotnie i prosiła ją o powtórzenie. Potem będę próbowała użyć tylko angielskiej wersji i sprawdzać czy rozumie. Cały czas będę jej też mówiła, że to po angielsku (żeby jej się nie namieszało w głowie zbytnio), początkowo nie będzie kumała, ale szybko pewnie skojarzy, że to jakiś inny język.
Chcę, żeby to wszystko było w formie zabawy, przy jakiś ładnych książeczkach itp. Będę to robić, póki będzie sprawiało jej frajdę. Ona uwielbia powtarzać różne słowa po nas, myślę, że warto zrobić z tym coś pożytecznego :)

Posty: 2380
Rejestracja: pt 07 sty, 2005
Lokalizacja: op
Kontakt:

Post autor: » ndz 10 gru, 2006

no to ja musze poczekać jeszcze :wink:

alcia
Posty: 1749
Rejestracja: pt 28 paź, 2005
Lokalizacja: z www.bezkropkowiec.pl
Kontakt:

Post autor: alcia » ndz 10 gru, 2006

Ja jeszcze pogadam z moją dobrą znajomą, która ma dzieci dwujęzyczne, może mi podsunie jakąś mądrą strategię na później.

Posty: 2380
Rejestracja: pt 07 sty, 2005
Lokalizacja: op
Kontakt:

Post autor: » ndz 10 gru, 2006

:D

ODPOWIEDZ