Marketing zła

Prosimy o podawanie źródła tekstu.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Mangusta
Site Admin
Posty: 1670
Rejestracja: sob 06 kwie, 2002
Lokalizacja: Warszawa

Marketing zła

Post autor: Mangusta » śr 19 lip, 2006

Obrazek

David Kupelian opublikował książkę pod tytułem Marketing of Evil (Marketing zła). Czytelnicy mówią, że otwiera oczy na wiele rzeczy. Zastanawiamy się, jak to się stało, że na „zachodzie” sprawy poszły w tak złym kierunku w duchowej i moralnej dziedzinie w ciągu zaledwie jednego pokolenia? Kupelian twierdzi (popierając to wieloma dowodami), że jesteśmy świadkami kampanii „marketingowej” mającej na celu przemianę naszego społeczeństwa w bezmyślnych konsumentów.

Poniżej przytaczam fragment jego przemówienia.

Jak działa „Marketing zła”

Pięćdziesiąt lat temu ukazał się bestseller Vance’a Packards’a The Hidden Persuaders (Ukryci Namawiacze). Pokazując Amerykanom w jaki sposób przemysł reklamowy wykorzystuje potężne techniki umysłowej i emocjonalnej manipulacji. Odkładając na bok wątpliwą etykę zwodzenia kogoś do tego, aby kupił coś czego faktycznie nie potrzebuje - czy w niektórych przypadkach w ogóle nie jest dla niego dobre - specjaliści odkryli cały nowy świat narzędzi i technik skutecznych w nakłanianiu ludzi do zakupów.

Dziś, bez względu na to czy sprzedaje się papierosy, czy punkt widzenia, celuje się w nasze uczucia i emocje, - faktycznie w nasze słabe strony - a nie do naszego rozsądku.

Na przykład, dobrze znamy Marlboro Man, reklamę Filipa Morrisa, która sprawiła, że Marlboro stało się najlepiej sprzedawanymi papierosami na świecie. A teraz spójrzmy, co ten cowboy na koniu ma wspólnego z papierosami? Nic, lecz ten obraz w jakiś sposób przekazał milionom mężczyzn pozytywne wrażenie wolności, niezależności, męskości, a uczucia te zostały połączone z tą szczególną marką papierosów. (…)

W jaki sposób można wziąć wierzenia i zachowania, które są złe i niszczące i ubrać je i opakować tak, aby wyglądały na dobre? Jak molestowanie dzieci staje się „miłością mężczyzny i chłopca”? Jak rozgniatanie czaszki dziecka i wysysanie jego mózgu staje się „konstytucyjnym prawem”? Jak cytowanie Biblii staje się „mową nienawiści”? (…)

Marketingowa biblia praw gejów, zatytułowana After the Ball (Po kłębku) została napisana przez dwóch błyskotliwych, wykształconych na Harvardzie specjalistów od marketingu: Marshall Kirk oraz Hunter Madsen. Wyłożyli wiele wszechstronnych technik przekonywania, z których wszystkie polegają w ogromnej mierze na manipulacji i zastraszeniu.

Skupmy się tylko na dwóch z nich: desensitization (sprawianie, że jakieś sensacyjne zdarzenie przestaje być sensacyjne) oraz jamming (zagłuszanie)

Zasadniczo desensitization oznacza, że jeśli powtarzasz coś oburzającego - a nawet coś oburzająco fałszywego - stale i wciąż, bez przerwy, to ludzie stopniowo stają się coraz mniej oburzeni, i ostatecznie zaakceptują to. Oto, na przykład, co nasi specjaliści od marketingu gejów piszą na temat przyzwyczajania Amerykanów do homoseksualizmu:

„Główną rzeczą jest to, aby mówić o gejach tak długo, aż sprawa stanie się męcząca. Staraj się zmęczyć ludzi i nic więcej… Jeśli możesz wyjaśnić, że homoseksualizm jest po prostu jeszcze jednym zachowaniem – uzyskując choćby wzruszenie ramion – to twoja walka o prawne i społeczne przepisy jest rzeczywiście wygrana.” (…)

Gdy słyszysz tego rodzaju retorykę dzień po dniu to szybko przejdzie ci uczucie oburzenia, po prostu zmęczysz się tym. Gorzej, zaczniesz wierzyć w to. Zastraszenie jest potężną siłą, większość z nas nie wie, jak sobie z tym radzić bez poddania się rezygnacji w taki czy inny sposób. Jeśli dostateczna ilość ludzi mówi, że brak poparcia dla praktyk homoseksualnych jest homofobią, to musi to być prawdą, tak? Kiedyś psycholog William James powiedział: „Nie ma nic tak absurdalnego, w co ludzie nie uwierzyliby, jeśli będziesz to powtarzał wystarczająco często”.

Technika jamming została nazwana „psychologicznym terroryzmem”. Pamiętasz jak Sowieci używali zagłuszania, gdy Radio Wolna Europa nadawało swoje audycje poza żelazną kurtynę? Dziś „zagłuszanie” literalnie oznacza uciszanie twoich krytyków czy oponentów przez atakowanie i zastraszanie ich. Słuszne czy niesłuszne to nie ma znaczenia - atakujesz drugą stronę w każdy możliwy sposób tak, aby się zamknął. Amerykańskie debaty polityczne są pełne zagłuszania. (…)

Powiedz cokolwiek o radykalnych aktywistach homoseksualizmu, bez względu na to z jak dobrymi intencjami to powiesz, zostaniesz zaatakowany jako bigot, homofob i człowiek pełen nienawiści. Żadna rzeczywista dyskusja nie jest tolerowana. To jest zagłuszanie. (…)

Jak aborcja stała się „wyborem”

Język jest potężnym narzędziem. Nie myśl, że bawimy się słowami. Słowa to podstawa. Zmień znaczenie słów, a zmienisz rzeczywistość. Aborcja jest legalna w Ameryce z powodu jednego słowa: „wybór”. Pierwsi marketingowcy aborcji wykombinowali, że będzie znacznie łatwiej bronić abstraktu, pozytywnie brzmiącą zasadę taką jak „wybór”, niż nieograniczonego mordowania nienarodzonych dzieci. Media kupiły to i wojna o „wybór” została wygrana, zanim się jeszcze zaczęła. Jak możesz być przeciwny „wyborowi”? (…)

Jest jeszcze jedna technika gotowa do wykorzystania, jeśli jesteś zaangażowany w reklamowanie zła. Nazywa się ona kłamstwo. Aby sprawić, że coś złego będzie dobrze wyglądać, musisz o nim kłamać.

Weźmy pod uwagę aborcję. W książce „Marketing zła” zamieściłem wywiad z współzałożycielem amerykańskiego ruchu aborcyjnego, Bernardem Nathansonem. Założył największą klinikę aborcyjną na Zachodzie oraz był współzałożycielem NARAL, awangardową grupę, które doprowadziła do legalizacji aborcji w Nowym Yorku w latach sześćdziesiątych. Usiadł z grupą innych ludzi i dosłownie wymyślili oryginalne slogany marketingowe: „wolność wyboru” i „kobiety muszą mieć kontrolę nad swymi ciałami”.

Oto co powiedział mi Nathanson, cytuję: „Pamiętam śmiech, gdy zrobiliśmy te slogany… Wtedy były to bardzo cyniczne slogany, podobnie jak i dziś te wszystkie slogany są bardzo, bardzo cyniczne”.

Innymi słowy: wiedzieli o tym, że tworzą zwodnicze marketingowe przesłanie.

Dziś Nathanson przyznaje, że on sam i jego koledzy kłamali na prawo i lewo. Fabrykowali statystyki i wyniki ankiet i karmili nimi chętne media. Jaki jest najbardziej skuteczny slogan marketingowy? „Kobiety umierają”. Wydaje się, że zdeptał on wszystkie inne punkty. W latach poprzedzających ustanowienie przez Naczelny Sąd Stanów Zjednoczonych zapisu stwierdzającego, że większość praw przeciwko aborcji pogwałca konstytucyjne prawo do prywatności, zawsze słyszeliśmy o tym, że w Stanach Zjednoczonych rocznie 5.000 - 10.000 kobiet umiera wskutek wykonywania nielegalnej aborcji. To jest to co Nathanson i jego koledzy głosili. Nie było to prawdą, nie było to nawet bliskie prawdzie i oni o tym wiedzieli.

Niektórzy ludzie mówią: „Hej, Nathason staje w obronie życia, jak więc możesz wierzyć jego krytyce przemysłu aborcyjnego?” Nathanson w latach 90′tych zrozumiał, że aborcja jest zła i stanął w obronie życia. Jeśli nie wierzysz Nathansonowi, to może uwierzysz Centers for Disease Control (Centrum Kontroli Chorób). Czy wiesz ile kobiet faktycznie umarło z powodu nielegalnej aborcji w 1972 roku? Zgodnie z danym CDC nie było to 5.000 czy 10.000, nie było to nawet 1.000 - lecz 39. (…)

Amerykanie zostali zdradzeni przez marketingowców aborcji, a w szczególności, przez media, które były przekonane, że legalizacja aborcji jest oświeconą i postępową szansą, której Ameryka potrzebowała i wzięły udział w propagandowej kampanii, która doprowadziła do zalegalizowania aborcji w USA. (…)

Psychopata autorem bestsellera?

Przypuśćmy, że w następnym tygodniu ukaże się książka o seksie, która stanie się międzynarodowym bestsellerem. Jej autor zostanie zrobiony przez media narodowym bohaterem? Kiedy jednak przeczytasz ją i odkryjesz, że tutaj czarno na białym i w szczegółach, jawnie, i z aprobatą znajdują się setki rzeczywistych przypadków aktów seksualnych między dorosłymi i dziećmi, włączając w to małe dzieci i szkraby, zaczynając od kilkumiesięcznych. Pamiętaj, że nie jest to fikcja.

Czy nie powiedziałbyś: „Ooo, gdzie autor zdobył te materiały? To jest ciężkie przestępstwo. W każdych okolicznościach uprawianie seksu z małymi dziećmi jest przestępstwem. Coś tutaj jest nie tak”.

Wiesz co? To, co właśnie opisałem nie jest hipotetyczne. Istnieje międzynarodowy bestseller Sexual Behavior in the Human Male (Seksualne zachowania mężczyzn) napisany przez Dr. Alfred C. Kinsey’a, opublikowany w 1948 r.

Obrazek

Kinsey był uwielbiany przez prasę jako wielki naukowiec, człowiek rodziny i odważny badacz, rozwijający naszą naukową wiedze o ludzkiej erotyce. W rzeczywistości Alfred C. Kinsey był prawdziwym seksualnym psychopatą. Każdy z jego współczesnych biografów to potwierdzi.

Kinsey opublikował szczegółowe tabele, o których wspomniałem - niemowląt i dzieci molestowanych przez „badaczy” korzystających ze stoperów, aby zmierzyć i opisać ich przypuszczalne reakcje seksualne. Znajduje się to w Tabelach 30-34. Nie wierz mi na słowo, idź do biblioteki i sam sprawdź. Nie mogę powtarzać w takich rodzinnych okolicznościach jak teraz, jakie rzeczy były robione tym biednym dzieciom. Gdy poczytasz własne słowa Kinsey’a zobaczysz, że nie promował on niczego innego jak tylko seksualne torturowanie małych dzieci, przypominając o niesławnym nazistowskim doktorze Józefie Mengele. Dwóch „badaczy”, na których w największym stopniu polegał, byli to seryjni pedofile Rex King i kryminalista nazistowski Fritz von Balluseck.

A oto zagadka, jesteś gotowy? Jak to możliwe, że nikt nie powiedział słowa w obronie dzieci, które były seksualnie wykorzystywane w najlepiej sprzedawanej książce Kinsey’a? Te przestępstwa były zapisane wyraźnie, czarno na białym. Jak to możliwe, że nikt nie powiedział: „Chwila! Co to jest? Jak ten zwariowany naukowiec mógł otrzymać takie dane, bez popełnienia straszliwych przestępstw? Dlaczego jest sławny? Powinien siedzieć w więzieniu.”

Dlaczego trzeba było 33 lat od tej publikacji, aby w 1981 roku jeden samotny badacz, Judith Reisman, doktor nauk, uczony - dmuchnął w gwizdek?

Co się z nami stało? Czy wzięliśmy jakieś ogłupiające tabletki? Czy stajemy się bezmyślnymi zombi, gdy ktoś wkłada biały fartuch i nazywa siebie samego naukowcem? Na to wygląda. (…)

Za ateista.org

Humbak
Posty: 1171
Rejestracja: śr 02 sie, 2006

Post autor: Humbak » sob 05 sie, 2006

Jeśli cała książka jest oparta na tego typu faktach, to brzmi ona faktycznie mocno i przekonywująco.

Ale w dzisiejszym świecie konsumpcji cieszę, się, że mam ten 'wybór' :roll: - pamiętam czasy całodniowego stania po chleb i hodowania marchewki na parapecie. Trudno też mi się jakoś przekonać do tego, że każda reklama jest zła. Jest nas na świecie dużo, a każdy chce żyć. Nie ma co się oszukiwać - jestem tłumaczem i żeby się utrzymać muszę nie tylko być dobra w fachu, ale i się reklamować. Reklama nie jest zła. Zła reklama jest zła. Reklama kłamiąca, nakłaniająca do zła jest zła.

No jasne, spotkałam się ze zdaniem, że każda reklama to forma manipulacji, bo przedstawia wszystko wyłącznie w określonym świetle i jest oparta na podstawowych naszych emocjach i instynktach. No ale nasze zwykłe rozmowy - czy to nie forma manipulacji? Przedstawiamy sobie nawzajem fakty w taki to a nie inny sposób żeby skłonić słuchającego do naszego punktu widzenia ('ten mięsożerca jeden...' - i już budzi się agresja, którą de fakto chcemy może i podświadomie wywołać...).

To, czego mi naprawdę brakuje, a czego chcę nauczyć Natalię i nie wiem jak, bo mnie nie nauczono, to odwaga własnego zdania, a przede wszystkim odwaga myślenia, myślenia i jeszcze raz myślenia. Mnie nikt tego nie nauczył. Było masło to trzeba było je wziąć, bo jutro nie będzie. Pieniędzy nie było. Władza mówiła jak żyć.

Dziś jesteśmy bombardowani reklamami, a paradokasalnie w szkole nie ma tak podstawowego przedmiotu jak psychologia człowieka, która pozwoliłaby im zdobyć wiedzę, spostrzegawczość i odwagę oceniania faktów. To jest dla mnie złe. Bardzo złe. I nie będąc psychologiem musze uczyć Natalię 'oni tak pokazali te truskawki bo chcą żebyś uwierzyła że te truskawki są w środku' 'a dlaczego mamo?' 'bo chcą zarobić pieniążki to taka ich praca' 'a dlaczego mamo?'
I tu się gubię, tu nie zawsze wiem, co powiedzieć. Bo nie chcę, żeby Natalia widziała świat jako jedno wielkie oszustwo. I dlaczego nie ma nikogo, kto pomógłby mi moją córeczkę tego nauczyć? Reklama jest niepotrzebna? Tego nigdy nie powiem. Ma być bez ładnych truskawek? A jak inaczej do nich zachęcić? Przecież nie zapachem z telewizora. Sama nie wiem, nie wiem, nie wiem.

Ale wiecie co? Cieszę się, bardzo sie cieszę. Bo dzięki tej konsumpcji mam szansę wychować człowieka myślącego. Bo te truskawki to początek. Potem kusić będą koleżanki, ubrania, potem może sprzęt, wakacje, super hiper extra zdrowe biojedzonko na miliard złotych, aż w końcu... politycy. Może więc choć trochę przestanie ktoś za nią myśleć i moja córka nauczy się myśleć samodzielnie. To jest cenne. Patrząc na polityków lawirujących, aby tylko ktoś pomyślał za nich - bardzo cenne. I to jest plus wychowania w takim bogactwie reklam. Tylko żeby pod ręką jeszcze zawsze był ktoś fachowy kto mógłby mi w tym moim rodzicielstwie pomóc...

Pozdrawiam

meganka
Posty: 4
Rejestracja: pn 11 lis, 2013
miejscowosc: Żywiec

Re: Marketing zła

Post autor: meganka » pn 11 lis, 2013

Zainteresowało mnie to nawet :)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość